Sypnęło…nie tylko śniegiem, czyli L’Oreal, Volume Million Lashes

Dziś Chciałam Wam pokazać pewien tusz do rzęs, o którym w sieci aż huczy. Ja jednak nie do końca rozumiem ten zachwyt. Zwłaszcza, że nastąpił po promocji w Rossmanie (-40% na kolorówkę) i chyba wynikał tylko z możliwości tańszego zakupu.

Dokładnie mam na myśli tusz firmy L’Oreal , Volume Million Lashes wersja extrablack. Posiadam go niecałe 2 miesiące. Normalnie kosztuje ok. 50zł. Owszem ja również nabyłam go we wspomnianej promocji, ale z zamiarem tym nosiłam się od dawna ponieważ rok temu miałam wersję wodoodporną tego tuszu i była rewelacyjna. Naprawdę nie spływała ani w chorwackim upale, ani podczas śnieżycy, a ponadto mimo suchej konsystencji nie kruszyła się przez cały okres użytkowania (ok.pół roku).

Dlaczego więc wersja tradycyjna tak mnie zawiodła? Bo tusz jak tusz, tuszuje, nie skleja, ma silikonową szczoteczkę, troszkę pogrubia i wydłuża. Nie zadowolona jestem, ponieważ już po niecałym miesiącu zaczął się osypywać, a to bardzo mnie denerwuje, źle wygląda i podrażnia moje i tak bardzo wrażliwe oczy.
A teraz demonstracja działania i osypywania.(podkręcenie zawdzięczam zalotce, możesz o tym przeczytać TU)
PRZED

PO jednej warstwie

PO dwóch warstwach

i po ok. 13 godzinach

Lepiej spisują się tusze Colossal od Maybelline (możesz o nich przeczytać TU) a są dużo tańsze.
Tak więc moim zdaniem L’Oreal , Volume Million Lashes extrablack nie jest wart swojej ceny i ja więcej to tej wersji nie wrócę, polecam natomiast wersję wodoodporną.
A jaki jest Wasz ulubiony tusz?

This entry was posted on środa, Styczeń 16th, 2013 at 18:00and is filed under kosmetyki kolorowe, makijaż, twarz. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

7 odpowiedzi do “Sypnęło…nie tylko śniegiem, czyli L’Oreal, Volume Million Lashes”

  1. o, a ja miałam zupełnie odwrotnie. Najpierw podebrałam mojej mamie ten, który był wspaniały, idealny dla mnie. bardzo dobrze u mnie wyglądał, bardzo pogrubiał i wydłużał, a nie sklejał. Kiedy zaczął się kończyć, kupiłam wersję wodoodporną i to ona mnie zawiodła. Wodoodporność może ok, ale ani pogrubienia, ani wydłużenia takiego jak przy wcześniejszym…

  2. (syl)Wunia pisze:

    szkoda, ale po 13 godzinach to chyba można wybaczyć:) chyba, że wcześniej tez już coś tam widać pod oczkiem:)

  3. Mon Cherries pisze:

    Przy dwóch warstwach wygląda fajnie, ale że się kruszy… jeżeli po 13 h można wybaczyć, jeżeli po 6 wstyd.
    Ja lubię tusze Maybelline (jeżeli chodzi o niższą półkę) i Clinique lash curling (jeżeli chodzi o wyższą).

  4. Mss.roommates pisze:

    też go miałam i faktycznie jest przeciętny,nic specjalnego;/

  5. annamaria pisze:

    teoretycznie można wybaczyć, tylko po co, skoro są inne które wytrzymują dłużej?

  6. annamaria pisze:

    Clinique…nigdy nie miałam, w takim razie kiedyś będę musiała spróbować… tak jak napisałam wyżej, można wybaczyć po 13h tylko po co, skoro inne się trzymają… a jeśli chodzi o 6h, to nie mam pewności kiedy dokładnie zaczyna się osypywać, bo w ciągu dnia nie mam czasu na zaglądanie w lusterko, ale obiecuję, że to sprawdzę i podzielę się obserwacjami;)

  7. annamaria pisze:

    no cóż każdy z nas jest inny;) dlatego półki w drogeriach się uginają;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *