Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor, odżywka która śmierdzi

Posiadam suche i sztywne włosy z tendencją do kręcenia się. Przy każdym myciu muszę stosować odżywkę lub maskę inaczej włosów po myciu nie mogę rozczesać, nie mówiąc już o tym, że fatalnie wyglądają. Moje włosy nie mają również ze mną lekkiego życia, ponieważ prawie zawsze suszę je suszarką, czasem używam prostownicy, regularnie je farbuję, a przez kilka lat miałam również trwałą.

Jestem włosowym trudnym przypadkiem, idealnym by sprawdzić czy odżywka do włosów działa czy nie. Co prawda pewien fryzjer poradził mi używanie masek do włosów przy każdym myciu zamiast odżywek, ponieważ odżywki są dla mnie za słabe. Niestety czasem o tym zapominam i z ciekawości lub babskiej przekory postanawiam przetestować jakąś cud-odżywkę, a później oczywiście żałuję.
Zachęcona wieloma pieśniami pochwalnymi w internetach na temat odżywki Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor latem uległam i kupiłam. Plusy tego produktu są dwa, nie obciąża włosów i ma sprytne opakowanie. Butelka posiada gumowy zaworek, wystarczy, że ją ściśniemy i produkt wyskakuje na zewnątrz bez konieczności odkręcania korka lub innych podobnych operacji. Może się to jednak nie sprawdzić podczas podróży, bo nacisk na butelkę w bagażu spowoduje katastrofę.
Koniec zalet przechodzimy do wad. Wadą numer jeden jest to, że Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor zupełnie nie działa. Nie robi nic lub prawie nic. Stosując odżywkę Aussie bardziej uspokajam sumienie, że coś nałożyłam na moje włosy niż rzeczywiście im pomagam. Włosy wyglądają po niej dokładnie tak samo jak po myciu bez żadnej odżywki. Czasem nakładam Aussie na dłużej, podczas gorącego prysznica łudząc się, że para, ciepło oraz dłuższy czas pomogą jej zadziałać, ale niestety dalej nic się nie dzieje.
Nie rozumiem także zachwytów na temat pięknego zapachu odżywki Aussie 3 Minute Miracle. Ona okropnie śmierdzi. Zapach chemicznej gumy balonowej z początku był dla mnie wręcz nie do wytrzymania. Teraz może zelżał, może ja się przyzwyczaiłam, po pół roku już tak bardzo mi nie przeszkadza, ale nigdy nie powiem, że jest ładny. Jest milion kosmetyków do włosów o ładniejszych zapachach.
Podsumowując Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor nie robi krzywdy, brzydko pachnie i nie poprawia stanu włosów, więc uważam, że nie warto wydawać na nią pieniędzy. Jeśli jednak, mimo to bardzo chcecie  jej spróbować, to może wybierzcie jakąś mini wersję, żebyście nie musiały tak jak ja teraz męczyć się z całym opakowaniem.

This entry was posted on środa, Styczeń 15th, 2014 at 09:30and is filed under kosmetyki do pielęgnacji, włosy. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

2 odpowiedzi do “Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor, odżywka która śmierdzi”

  1. elaree pisze:

    Mnie jakoś nie przekonują produkty tej firmy 🙂

  2. Soemi87 pisze:

    Nigdy jej nie miałam i nie czuję potrzeby jej zakupu. Jestem pewna, ze wersja amerykańska jest rewelacyjna, ale jak zwykle na nasz rynek przychodzą kosmetyki ze zmienionymi składami. Niestety na gorsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *